Kukardki

Kukardki Pisałam, że wszystko się kończy. Więc dziś pokażę, co z tych resztek pomału powstaje. Na razie są takie oto kukardki – każda zatrzymana na innym etapie prac 🙂 – najgorzej z tą środkową, bo zabrakło złotych nici na dosłownie 10 x. Mam co prawda chyba ze 3 rodzaje metalizowanej, złotej muliny ale żadna nie jest odcieniowo zbliżona do tych właśnie nici, więc co tu dużo mówić znów muszę odłożyć na później… A kukardki wyglądają teraz tak:

darmowy hosting obrazków

A docelowo powstaną z nich takie bombeczki – już kiedyś przeze mnie haftowane, ale kartki z nimi podobały się bardzo i postanowiłam nie silić się na oryginalność tylko skopiować swoje własne pomysły – oprawa bombeczek będzie jednak inna.

Jedyna tegoroczna bombka w całości 🙂

darmowy hosting obrazków

Maksymalne wykorzystanie

Ufff plastikowa kanwa w całości (a raczej w resztkach) wykorzystana. Już nic więcej nie da się zrobić. A efekty oceńcie same 🙂

darmowy hosting obrazków

Na plastikowej 2

Na specjalne życzenie Fagusi 🙂 a raczej z chęci zaspokojenia jej ciekawości pokazuję co na moim plastiku powstaje. Właściwie pierwsza część prac zakończona – zostało dorobić buty i jeszcze jedną taką złotą gwiazdkę. Potem zostanie już tylko przejemność poskładania wszystiego do kupy i podklejenia filcem.

darmowy hosting obrazków

Na plastikowej

Zaczęłam mały motyw na plastikowej kanwie. Zostały mi resztki po aniołkach ubiegłorocznych i postanowiłam coś wymodzić. Poza tym uwielbiam plastikową kanwę – co najmniej z kilku powodów. A najważniejszym jest ten, że krzyżyki na niej wychodzą wyjątkowo równiutko. No i rewelacyjnie nadaje się na wszelkiego rodzaju ozdoby. Teraz też coś w akcentach świątecznych. Na koniec dodam tylko, że to będzie druga praca, którą robie dla siebie. Poważnie wszystkie inne zawsze były robione dla Kogoś (czego absolutnie nie żałuję), a tym razem egoistycznie – dla mnie 😉

darmowy hosting obrazków

Bliźniacze aniołki-mikołajki

W wolnych chwilach podziubałam troszkę moje ulubione miniaturki. Powstały 3 mini aniołki-mikołajki – zdjęcie nienajlepszej jakości, bo słońca ani widu ani słychu. Z dużym prawdopodobieństwem w przyszłości wylądują na karteczkach na Boże Narodzenie. Skrzydełka mają aniołki wyhaftowane białą muliną metalizowaną – choć sama mulina podoba mi się bardzo, ślicznie się mieni i w ogóle, tak użyłam jej już w kolejnej pracy i szczerze mówiąc efekty są marne… Jakoś tak traci blask i swój metaliczny wydźwięk jak się nią już wyhaftuje. A co do tych maleństw – na razie jednak wędrują do koszulki „wyhaftowane, niezagospodarowane”.

darmowy hosting obrazków

Prawie koniec

Ku wielkiej mojej radości (nie mogę się już doczekać efektu końcowego), prace nad bieżnikiem posuwają się dalej. Zostało mi już tak niewiele, ale te końcówki są chyba najgorsze…. A efekty póki co takie:

I po czerwieniach

Wreszcie w postępach nad bieżnikiem przebrnęłam przez czerwień. Choć bardzo mi się podoba ten świąteczny kwiat to jednak jego haftowanie jak dla mnie było wyjątkowo żmudne. Dziś od xxx odpoczywam. Zajęłam się czymś zupełnie innym. Z efektów jestem zadowolona w stopniu umiarkowanym – to pierwsza moja praca w takiej działce, nastepne pewnie będą lepsze. Nie pochwalę sie jednak co też stworzyłam, bo docelowo ma to być niespodzianka dla wylosowanej przeze mnie osoby podczas świątecznych wymian forumowych 😉 tak więc na efekty mojej dzisiejszej pracy musicie poczekać, bo a nuż niespodzianka trafi do którejś z Was??

A tak wygląda bieżnik w chwili obecnej.

Bieżnik c.d

I dalej czerwienie

Miało dzisiaj nie być notek robótkowych, ale niewytrzymałam. Kopnięta i zmotywowana przez Mamuśkę73 (za co wielkie dzięki :)) wzięłam się za igiełkę i brnę dalej w bieżnikowych zmaganiach. Mam już dość tych czerweini. Z chęcią zamienię je chyba na te zielone igiełki 🙂

postępy nad bieżnikiem

Czekając na wenę

Pewnie nie jedna z nas ma gdzieś tam na dnie szuflady zaczęte prace. Mam i ja 🙂 Jest to piękny (moim zdaniem) wzór latarni morskiej firmy dimensions. Jest to właściwie pierwsza moja praca. Sam wzór podoba mi się nadal, ale jest kilka powodów, dla których zarzuciłam haftowanie tego obrazu. Po pierwsze zaaczynając haftować to cudo nie miałam pojęcia jak to sie tak naprawdę robi, nie znałam for, blogów, itd. Zupełnie przez przypadek wzór znalazłam u Chinek, wydrukowałam i stwierdziłam, że chyba im się coś pomyliło – jak to haftować różną ilością nitek?? Krzyżyki i półkrzyżyki?? Bezsensu. Nie wiele myśląc zaczęłam więc po swojemu – tylko półkrzyżykami Po drugie – o kanwach i innych materiałach do haftu miałam również pojęcie żadne tak naprawdę. W moich rodzinnych Kielcach nie ma tak naprawdę pasmanterii z prawdziwego zdarzenia, gdzie można by otrzymać fachową pomoc i poradę. Poszłam jednak do jednej z lepiej zaopatrzonych i pani poleciła mi taką tkaninę – dziś już wiem że z kanwą niewiele mającą wspólnego… Po trzecie – byłam tak zaaferowana, że to jest moja pierwsza praca, że… nie zostawiłam odpowiedniej ilości miejsca materiału po bokach na ewentualną oprawę. I w momencie, kiedy odkryłam fora, blogi i inne fajne sieciowe miejsca, gdy poznałam jak się haftuje i o co w tym wszystkim z dobieraniem kanwy, ilości nitek itd chodzi, to ta latarnia przestała mi się podobać – w sensie nie sam wzór, ale moje wykonanie. I teraz nie wiem czy kiedykolwiek ją skończę, a do końca została ok 1/3. Wszystko haftowane orginalnymi DMC.

Latarnia

Postępy nad bieżnikiem

Tak oto prezentuje się mój bieżniczek  po kolejnym  tygodniowym haftowaniu:

Bieżnik cd

« Older entries